Thursday, 9 October 2014
Wind of change.
I ciągle jest nie tak, ciągle coś i ciągle nic. Nie mogę spać i mogę tylko płakać i leżeć i czytać i słuchać muzyki i myśleć i płakać. Na niczym nie potrafię się skupić, sygnał karetki powoduje, że umieram w środku i tłumię w sobie łzy i nie pozwalam, by wypłynęły. Spacery już nie pomagają, mądre książki nie pomagają. Chcę zapomnieć, zwyczajnie przestać myśleć o tym, co się stało. Ale nie potrafię. Wciąż jest to samo, czasem może lepiej, a czasem nie. Te same smutne piosenki, te same smutne oczy i to samo przeżycie, które nie chce odejść w niepamięć. Pięć dni spędzone w tym miejscu mnie wyniszczyły, za dużo ludzi, za dużo emocji, za dużo nieprawdy. I ciągłe poczucie winy, które spycha mnie na dół, chociaż słyszałam, że wcale nie powinno tak być. Pragnę wykrzyczeć wszystkie swoje emocje i pozwolić im uciec daleko stąd. Tak, żeby już nigdy mnie nie dogoniły. Pragnę zniknąć, przestać czuć. Tylko tyle. Albo aż tyle. (Czasami chyba już nawet nie potrafię płakać. Jakbym wyczerpała limit łez.)
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
Jesteś tylko człowiekiem, nie masz wpływu na bieg wydarzeń. Dzieją się rzeczy różne i nie powinniśmy się nimi obarczać. A Ty jesteś wrażliwa. Bardzo wrażliwa i delikatna. I to dobrze, to znaczy, że nie jesteś byle jaka ani nudna. Jesteś wyjątkowa, a to wszystko co się dzieje kształtuje Cię tą wspaniałą osobą, którą jesteś.
ReplyDeleteTa myśl tak szybko się od Ciebie nie odczepi. Musisz spróbować to przezwyciężyć. Wiem, że słowa zawsze pięknie i łatwo brzmią, ale tak po prostu jest. Powiadają, że to ludzie ludziom zgotowali ten los, w pełni się z tym zgadzam. Jednak, jak wszędzie, równowaga musi być. Więc istnieją też tacy ludzie, którzy potrafią bezinteresownie pomagać, wysłuchać, czy po prostu być. Poczucie winy jest nieodłącznym elementem trudnych sytuacji, jednak w Twoim przypadku jest kompletnie nieuzasadnione, ponieważ Ty w niczym nie zawiniłaś. Musisz spróbować wyrzucić z siebie złe emocje, dać im upust, bo gromadząc je w sobie, będzie coraz gorzej. Nie znikniesz i nie przestaniesz czuć. Chyba tego nawet nie chcesz. Chcesz, by było łatwiej, prościej, gdzybyś nic nie czuła, tak by było. Ale czy byłabyś wtedy w porządku wobec własnej siebie? Ktoś kiedyś napisał, że płacz w obecności drugiego człowieka bardziej pomaga niż płacz w samotności. Ja się zupełnie z tym zgadzam, bo to właśnie drugi człowiek, jego obecność jest ostatnią deską ratunku w najgorszych dniach. Mimo że to może z pozoru wyglądać jak akt słabości, świadczy o niebywałej odwadze. Potrzebujesz ludzi tak, jak oni potrzebują Ciebie. Jesteś wspaniałą, kochaną i wrażliwą osobą. Zgodzę się z komentarzem wyżej. To wszystko, co czujesz, jest jak najbardziej ludzkie i prawdziwe, co czyni Cię jeszcze piękniejszą Duszyczką.To taka wieczorna refleksja. Mam nadzieję, że nadejdzie taki moment, w którym poradzisz sobie z otaczającym Cię światem, emocjami i myślami. Trzymaj się, Mgiełko.
ReplyDelete