Monday, 1 June 2015

Listen to your heart

Nadszedł ten wieczór, kiedy od kilku godzin leżę w łóżku i myślę. Myślę, jak wiele popełniłam błędów. Izolowanie się od ludzi tylko uświadomiło mi, że nikomu tak naprawdę nie zależy, a z drugiej strony czyni mnie osobą, która wymaga, by ktoś był, a tak naprawdę to mnie wiecznie nie ma. Niemniej jednak wracam po prawie dwóch tygodniach i nadal czuję się źle. Niedobrze mi samej i niedobrze mi z ludźmi, którzy tylko udają, że im zależy. Nie wiem, co powinnam zrobić, żeby poczuć się lepiej i jednocześnie uszczęśliwić innych. Nie potrafię się cieszyć, więc jak mam pocieszyć kogoś innego i sprawić, aby ta osoba wiedziała, że zawsze dla niej jestem. Zamiast tego zamykam się w swoich czterech ścianach i płaczę, bo nikt o mnie nie pamięta. A ja nie śpię po nocach, bo zamykając oczy widzę zderzenie dwóch aut i nie mogę przestać płakać, a nie potrafię poprosić kogoś, by mnie wysłuchał. Nie wiem, jak mam wymazać to wydarzenie z pamięci. Ilekroć zamknę oczy, widzę wszystko po kolei. Zderzenie, panika, szok, zgniecione auta, karetki, radiowozy, las, ciemność i masa ludzi. Chcę chociaż to zaakceptować, ale nie mogę, bo ktoś zginął, a ja wciąż nie pozbyłam się poczucia winy. Nie wiem, co powinnam zrobić. Chciałabym wreszcie stać się silną osobą. Wszyscy mnie za taką uważają, ale to nieprawda. Silna osoba nie robi sobie krzywdy, nie zatraca się coraz bardziej w swoich problemach, nie zamyka się na ludzi i prawdopodobnie wychodzi z domu. Ja jestem zupełnym przeciwieństwem. Jestem strasznie słaba i psychicznie i fizycznie, przez co niedługo stanę się wrakiem człowieka i nie zostanie we mnie nic, co byłoby pozytywne i kolorowe. Mój umysł ogarnęły same czarne myśli, stałam się szarym człowiekiem, który nie jest w żaden sposób wyjątkowy. Tracę jakąkolwiek nadzieję, że to się zmieni, bo ciągle stoję w miejscu lub cofam się do tyłu. Nie potrafię zrobić kroku w przód, bo sama nie daję rady. Brakuje mi siły na dalszą walkę z tymi mrocznymi duchami, które opętały mój umysł i ciało. Ulatuje ze mnie cała radość i szczęście, ale nie potrafię tego powstrzymać. Przytul mnie chociaż, potrzymaj za rękę i powiedz, że wszystko będzie dobrze. Rozmawiaj ze mną, bo ja sama nie zacznę. Przyjdź i wyprowadź mnie na spacer, bo sama tego nie zrobię. Po prostu bądź. Bo Cię potrzebuję.

4 comments:

  1. Anonymous02 June, 2015

    Więc po prostu będę.

    ReplyDelete
  2. Anonymous02 June, 2015

    Nie czekaj na coś, czego nie ma. Marnujesz na to siły, których nie masz. Gonisz za czymś co przestało istnieć. Skup się na teraźniejszości bo może nawet ona stać się przeszłością. To zależy tylko od Ciebie.

    ReplyDelete
  3. Czekasz na ludzi, na kogoś, kto przełamie mur, który sama sobie stworzyłaś. Wmawiasz sobie, że nie jesteś w stanie się przez niego przedrzeć, że jesteś zbyt słaba. Ale wiesz co? Też tak miałam. Z natury jestem introwertykiem, więc generalnie ciężko mi przebywać wśród ludzi. Ale staram się nie izolować, walczę z tym. Przestałam wmawiać sobie, że zmiany nie są możliwe. Są. Tylko trzeba w to uwierzyć. Nikt Cię nie zmieni, jeśli sama nie będziesz tego chciała, uwierz. I pójdź do kogoś, bo jak ludzie widzą, że nie chcesz rozmawiać czy spotykać się, to po prostu to szanują i się nie narzucają. A jeśli wysyłasz im błędne sygnały, to nie oczekuj że nagle ktoś zrozumie, że myślisz inaczej. Nikt nie siedzi przecież w Twojej głowie :)

    ReplyDelete
  4. Chciałabym Cię mocno przytulić...

    ReplyDelete