Friday, 22 April 2016

Am I losing my own war?

Chyba przegrywam własną wojnę. (Znowu?!) Czuję się samotna i mi źle. Nie chcę być samotna. I smutna. I chciałabym znowu umieć normalnie spać.
O co ci właściwie chodzi, co? Zatracasz się w tym, co było. Wchodzisz na stare konta, podglądasz ludzi, którzy już dawno z ciebie zrezygnowali przez twój pesymizm i brak chęci do życia. Zarażasz złym humorem. Przytyłaś, brzuch ci odstaje, nie mieścisz się już w stare spodnie. Przeglądasz hashtagi typu depressed, anorexia, selfharm, i po co to? Żeby wrócić z powrotem do tego, co cię tak zniszczyło? Chcesz tego, prawda? Szukasz coraz to więcej książek, które mówią o wielkich problemach, bo też chcesz taka być. Chcesz zwrócić uwagę dosłownie każdego. Brakuje ci słów pocieszenia, współczucia i troski. Przychodzi rozmowa i ukrywasz swoje prawdziwe uczucia, bo z drugiej strony jednak nie chcesz, żeby znowu ktoś cię zostawił - nie wytrzymasz już tego więcej. A przecież nikt nie lubi smutnych ludzi. Bo jedyne, w czym jesteś dobra, to narzekanie. Zawsze za gruba, za brzydka, zbyt głupia, niepotrzebna, nieważna. Zamkniesz się z powrotem w bańce, a na sesjach będziesz siedzieć cicho, aż w końcu zrezygnujesz, bo nie będzie miało to najmniejszego sensu. Zostaniesz sama, rozwiązywać swoje problemy będziesz przemocą i niejedzeniem. Przecież fajnie było, nie? Nie jeść i prawie tracić przytomność na środku ulicy. Super było robić coraz smutniejszą minę, żeby w końcu cię zauważyła. Płakać na lekcji lub wychodzić w trakcie. Wszystko, żeby tylko się odezwała, a ty i tak milczałaś, mimo że chciałaś wszystko wykrzyczeć. Zrobiłaś wszystko, żeby tylko zwrócić na siebie uwagę, a gdy tak się działo, znowu się zamykałaś. Leki przytrzymały cię przy życiu, bo już dawno by cię tu nie było. Umarłabyś, zabiła się lub stała się warzywem, którego już nie da się uratować. Czemu nie korzystasz z drugiej szansy? Czemu nie dajesz sobie pomóc, tylko dalej to ciągniesz? Bo co, bo rodzice znowu działają ci na nerwy i przez nich zaczęłaś płakać po dwóch miesiącach przerwy? Bo ludzie wyśmiewają twój wymarzony kierunek studiów, mówiąc że się nie nadajesz, nie dostaniesz i nie warto nawet próbować? Cholera, przecież ty się podniosłaś. Zaczęłaś wychodzić, rozmawiać, jeść, uśmiechać się. Więc o co ci chodzi? Proszę, odpowiedz mi, dlaczego nie dajesz mi żyć szczęśliwie, tylko mnie spychasz znowu na dno. Nie dostaniesz już kolejnej szansy, nawet na to nie licz. Są ludzie, którzy bardziej jej potrzebują, a ty ją znowu zmarnujesz. Przestań wymyślać, naucz się żyć ze sobą, nie uzależniaj swojego szczęścia od ludzi. Błagam. Podnieś się w końcu. Nie pozwól, żeby jedna smutna myśl, czy zły dzień, przekreślały twoje plany i zwiastowały beznadziejne życie. Każdy ma prawo czuć się źle, ale to nie jest koniec świata. To nie oznacza, że kolejne dni też takie będą. Rozumiesz? Więc proszę, uśmiechnij się. Zauważ, jaki duży krok już zrobiłaś. Przed tobą wciąż długa droga, ale najgorsze już za tobą. Bo już nie umierasz. Rodzisz się teraz na nowo. Więc zrób to dobrze.

No comments:

Post a Comment